40 lat temu wyszła z domu i nigdy nie wróciła. Policja odkryła prawdę o zaginionej kobiecie.

To była Wigilia Bożego Narodzenia 1976 roku. Podczas rodzinnej krzątaniny, niepostrzeżenie Pani Agnieszka wyszła ze swojego domu w Baranowie w powiecie Puławskim.

Miała kłopoty z pamięcią i wymagała opieki lekarskiej. Rodzina rozpoczęła poszukiwania na własną rękę. Pani Agnieszka przepadła bez śladu. Sprawę jej zaginięcia rodzina zgłosiła na milicji.

Ta wykonała niezbędne czynności, przesłuchała kilka osób, które mogły widzieć panią Agnieszkę i na tym zakończyła wszelkie działania.


>wikimedia

Oficjalnie śledztwo umorzono dopiero w 1998 roku, ale już wcześniej nic się w nim nie działo.

Przez 40 lat członkowie rodziny kobiety nie wiedzieli co się stało z ich krewną.

We wrześniu tego roku specjalny oddział puławskiej policji d/s osób zaginionych powrócił do dawnej, nigdy nie rozwiązanej, sprawy.

Policja w miarę pojawiania się nowych możliwości technologicznych sukcesywnie powraca do starych, nie rozwiązanych spraw.

1.bp.

Policjanci prześledzili dokumentację osób odnalezionych tuż po zaginięciu mieszkanki Baranowa.

Natrafili na trop w aktach policyjnych komendy w Szubinie w byłym województwie bydgoskim.

Zaskakująca zbieżność dat zmotywowała policjantów do przyjrzenia się bliżej temu śladowi.

Tydzień po zaginięciu Pani Agnieszki, na dworcu PKP w Szubinie znaleziono kobietę, która nie pamiętała skąd jest, ani jak się nazywa.

Umieszczono ją w ośrodku opiekuńczo-leczniczym. Nie udało się ustalić jej tożsamości. Pracownicy ośrodka nadali jej nową tożsamość. Mieszkała tam 26 lat. Zmarła w 2003 roku.

lakalle

Policjanci z Puław postanowili zbadać sprawę na miejscu. Rozmawiali z pracownikami, którzy pamiętali pensjonariuszkę. Opowiadali, że kobieta nie pamiętała jak się nazywa, ani skąd jest, ale prosiła, by nazywać ją Jagusią.

W dokumentacji ośrodka policjanci znaleźli fotografie kobiety. Okazali je potem rodzinie Pani Agnieszki. Ta bez żadnych wątpliwości rozpoznała na nich swoją krewną.

Członkowie rodziny opowiedzieli również, że najbliżsi nazywali zaginioną właśnie Jagusia.

Rodzina ogromnie żałuje, że ich krewna spędziła tyle lat z dala od domu i najbliższych jej ludzi.

Są jednak wdzięczni policji, że wyjaśniła zagadkę, która ciążyła nad rodziną przez te wszystkie lata.

Mają nadzieję, że ich bliska nie była w pełni świadoma i przez ten czas nie żyła w poczuciu zagubienia i bezradności wobec własnej niepamięci…

Podziel się z nami opinią na ten temat.

*zdjęcia mają charakter poglądowy

Źródło: kurierlubelski
Źródło fotografia tytułowa: mmcloud.se